-No...bo ja.....nic...przepraszam za zamieszanie...- mówie i siadam ale wciąż wszyscy się na mnie patrzą
Jestem strasznie zawstydzona....takie upokorzenie...po prostu nie wytrzymałam...i powiedziałam to a nie powinnam.
-Czemu to zrobiłaś?-pyta sie mnie Diego po chwili ciszy
-Diego...proszę cie nie rozmawiajmy teraz o tym...chyba pora już jechać.
-Co? Proszę cie nie chce żebyśmy odjeżdżali w złych humorach...poczekajmy jeszcze z 15 minut jak nadal będzie ci źle to pojedziemy a jak zrobi się dobrze to zostaniemy .
-No niech będzie-mówie niechętnie ale się zgadzam.
Siedzę i zastanawiam się czemu to Leon kłamał ...
Tamta dziewczyna musi dowiedzieć się , że on to okłamuję ją...na pewno z pomocą przyjdą mi moje przyjaciółki...jutro sie zgadamy.
-Kochanie a czy ty znasz tego faceta?
-Ja?....Kojarzę go skądś ale moge sie mylić...pewnie to pomyłka...nie martw się
-No dobrze...chciałem to tylko wiedzieć
Uśmiechnęłam sie . Nie czuję sie dobrze z tym , że musze okłamywać mojego świeżo upieczonego narzeczonego ale no nie mogę powiedzieć mu że to mój były facet , którego wciąż w jakimś procencie kocham...
Na razie muszę skupić sie aby Verdas mnie nie poznał.
Ale chwila on cały czas się tutaj patrzy...może przez moją głupote mnie poznał?
O nie....- pomyślałam
-Kochanie czy z tobą jest wszystko okej??-pytał się dIEGO
-Nie...źle się czuje .... proszę cie jedźmy już
-No skoro tego cchesz to chodźmy. - powiedział po czym wyszliśmy i wsiedliśmy do jego auta a on kierować się zaczął do mojego domu.
Po paru minutach już był pod domem ...
-Przepraszam cię...możemy jeszcze kiedyś się wybrać na kolację...
-No dobrze...nie gniewam się...to nie twoja wina , że źle się poczułaś.
Uśmiechnęłam sie i dałam mu całusa w policzek i wyszłam a on odjechał.
Weszłam do domu zdjęłam płaszcz , buty i udałam się do mojej sypialni.
Położyłam się w ubraniach i zaczełam myśleć o Leonie....
Ponownie powrócił do mojej głowy.....ciekawe co on sobie o mnie myśli
W tym samym czasie
To niemożliwe....to nie mogła być Violetta...ona zapewne mnie poznała....
Ja nie mogę uwierzyć , że to ona .....Tyle lat..a ona wciąż tak samo piękna...ale niestety była z jakimś mężczyzną ...zapewne jej facet....ale cóż ja tez mam swoją już wybrankę - Lexi .
Kocham ja....ale Violetta...to moja pierwsza miłość...kiedyś byliśmy nierozłączni a ja musiałem wyjechać ..nie chciałem jej ranić i wyjechałem bez słowa pożegnania....czy dobrze zrobiłęm to tego nie wiem...ale czasu już nie wrócę...
Może spróbuję odbudować naszą więź ... chociaż spróbuję zaprzyjaźnić sie z nią ale najpierw muszę ją odnaleźć a to pewnie będzie trudne zadanie..
Kolejny dzień
Muszę , musze ją odnaleźć...nie spałem prawie całej nocy tylko myślałem o niej...
Wciąż ją kocham..ona natomiast mnie pewnie nie nawidzi..Ale nie poddam sie nawet nie zacząłem walczyć o to by ją spotkać.
A mam zamiar ją odnaleźć i namierzyć. To będzie trudne ale z pomocą przyjdą mi moi Kumple Maxi i Federiko. Zawsze moge na nich liczyć teraz też mnie zapewne nie zawiodą.
Tym czasem
-To jak dziewczyny , pomożecie czy nie?-pytałam sie moich kumpel
-No pewnie ! -powiedział Cami
-Jak nie jak tak! -mówi Francesca
Uśmiechnęłam sie do nich a Camila zadała mi następujące pytanie
-Ale czemu ty chcesz go znaleźć....przecież jesteś "szczęśliwa" z Diego.-dziewczyny nigdy nie przepadały za Diego.
-Po prostu....chcę wyjaśnić to wszystko co pozostało nie wyjaśnione...
-Aha..-powidziały podejrzewanie
-No to jak idziemy?
-No chodźmy.
Poszłyśmy i zaczęłyśmy poszukiwania .
Nie miałyśmy pojęcia gdzie szukać ... no bo skąd miałyśmy to wiedzieć.
Starałam się opisać im dziewczyne z którą wtedy Leon przebywał.
-Tak...to może być ona...chodźmy .... zobaczymy-mówiła Francesca
-No dobrze-powiedziałam
Zaczęłyśmy iść w kierunku tego domu tej Lexi.
Chyba już jesteśmy na miejscu.
Dostrzegamy taką Blondynkę...
-Dziewczyny , tak to ona!
-Serio?! To podejdźmy - zaproponowała Camila
-Przepraszam! Hej! Znasz może Leona Verdasa?
-Cześć ,Leona? Tak znam....a co?
-mOGŁABYŚ nam powiedzieć gdzie on mieszka? To dla nas bardzo ważne....
-No w sumie....mogę .....
Zaczęła tłumaczyć nam gdzie mieszka ...
Podziękowałyśmy jej i udałyśmy się pod ten adres.
15 minut później
Byłyśmy juz pod jego domem. Zapukałam..nikt nie otwierał...
-Chyba nie ma go w domu...-mówiłam zrezygnowana.
Zaczekałyśmy jeszcze jakieś 20 minut i udałyśmy sie do swoich domów zrezygnowane i złe.
-Chłopacy dziękuje wam ! - z ich pomocą odnalazłem dom Violetty .
Jestem bardzo szczęśliwy...
Do jej domu postanowiłem wejść sam.
Federiko i Maxi czekają w aucie.
Pukam....
Słyszę schodzenie ze schodów...
Otwiera mi Violetta..
-LEON?!
To jest 2 część !!! Komentujcie proszę was bardzo! <3
Całkiem długa tak jak obiecałam :)
Jak zareaguje na to Violetta? Co zrobi Leon tego dowiecie się w kolejnej części !
PAPAPAPA

